Notice: Undefined index: HTTP_REFERER in /storage/ssd5/427/1552427/public_html/include/licznik.php on line 14

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /storage/ssd5/427/1552427/public_html/include/licznik.php:1) in /storage/ssd5/427/1552427/public_html/include/licznik.php on line 56
Grzegorz Kocyk - Między Pilicą i Radomką (Zapilcze)

Relacja Józefa Podsiadło


     1939 roku. Jako mały chłopiec z całą rodziną mieszkałem wtedy w Studziankach. Wojsko Polskie szło od Paprotni do Wisły. Tuż za nimi podążali Niemcy. W Studziankach doszło do starcia obydwu wojsk, w wyniku którego Polacy zostali wyparci. Nasze wojsko przedstawiało opłakany stan. Byli głodni i niewyspani. Część żywności , którą mieli na stanie uległa zepsuciu. Kasza z polowej kuchni została wysypana za naszą stodołą, co spotkało się z oburzeniem niektórych żołnierzy. Koło studni znajdującej się obecnie w pobliżu skrzyżowania podczas czerpania wody zginęło około 13 żołnierzy. Najprawdopodobniej ich śmierć nastąpiła w wyniku wypadku. Być może przez przypadek odbezpieczony został granat. Pochowani zostali w Studziankach nieopodal drogi i pomnika czołgu. Układ grobu został zatarty. Na podwórku u Kalbarczyka jeden z żołnierzy sam się zastrzelił. Nie wiadomo gdzie został pochowany. Znany jest mi także przypadek trzech żołnierzy, którzy chcieli poddać się Niemcom trzymając w ręku białą flagę. Mimo to zostali zastrzeleni. (…)W czasie okupacji posterunek żandarmerii był w Grabowie i Magnuszewie. Raz na jakiś czas teren ten patrolowany był przez Niemca na rowerze. Przy tzw. „wiatrakach” został on zastrzelony. Ojciec pana Józefa, Antoni Podsiadło był rymarzem i szył różne przedmioty ze skóry między innymi dla członków AK. Jenym z członków AK był człowiek o nazwisku Wolski. Do AK należał też nadleśniczy. W Paprotni gajowym był Szypuszyński.(…). Działała tu partyzantka. W Łękawicy mieszkali ludzie którzy do niej należeli. Pewnego dnia niemieckie wojsko okrążyło wieś. Sześciu z nich aresztowano( Sobolewski, Rotuski, Janowski, Pomerański, Czerwiński) zawieziono na tzw. Górę Łękawską i rozstrzelano. Rodziny zastrzelonych odkopały ciała i pochowały na cmentarzu w Magnuszewie. Nie określali się z jakiej byli partyzantki.
Kiedyś po wojnie spotkałem trzech mężczyzn, którzy pytali o drogę. Powiedzieli wówczas, że w czasie walk w 1944 w okolicy Studzianek przetrwali w jednym z okopów zamaskowani gałęziami kilka dni. Cały ich oddział został wybity ogniem z radzieckich dział gdyż sądzili że są tam Niemcy.

Relacja zebrana przez G.Kocyka

Ostatnia aktualizacja strony: 2017/05/8Kopiowanie materiałów jedynie za zgodą autora!Created by: Hubertus
www.000webhost.com