Notice: Undefined index: HTTP_REFERER in /storage/ssd5/427/1552427/public_html/include/licznik.php on line 14
Grzegorz Kocyk - Między Pilicą i Radomką (Zapilcze)

Okupacja


     Miejscem egzekucji Polaków w gminie Grabów n/P w czasie okupacji był las pod wsią Czerwonka. Okolicznej ludności znane są trzy egzekucje: 1 VII 1943 roku rozstrzelano trzech Polaków, dnia 2VII 1943 roku rozstrzelano 10 osób a dn. 5VII –dziewięć osób. Takich egzekucji było jednak więcej....

     Żandarmeria niemiecka stacjonowała w okolicach mostu, nad Pilicą w tzw. “tartaku”. O okolicznościach aresztowań mieszkańców gminy Grabów opowiada pan Frąckiewicz Antoni. “ ...kiedy utworzyła się partyzantka, Niemcy obstawili wieś i popędzili mężczyzn do Grabowa pod budynek Urzędu Gminy. Było nas tam wielu. Każdy miał sprawdzane dokumenty. Do budynku wprowadzano nas pojedynczo i bijąc przesłuchiwano w sprawie partyzantki. Mnie zwolnili ale kilkunastu załadowano na samochody i wywieziono w kierunku Warki. Nie wolno nam było patrzeć kto jest wywożony. Ich prowiant, przynoszony wcześniej przez rodziny, w momencie załadunku był wyrzucany na ziemię. Widocznie wiedzieli, że już im się nie przyda”.

     Obwód Kozienicki obejmujący obszar powiatu kozienickiego oznaczony kolejno kryptonimami „Puszcza” „Krzaki” „Jeżyny” „Bławatek” „Ludwik” wchodził w 1944 roku wraz z obwodem Radom w skład Inspektoratu Radomskiego, Okręgu Jodła. Obwód dzielił się na placówki terenowo odpowiadające gminom, a kilka Placówek stanowiło Rejon czyli Podobwód.

     Struktura terytorialna: Obwód Kozienice AK liczył 5 podobwodów:
Podobwód I „Południe”, Podobwód II „Wschód”, Podobwód III „Zachód” Podobwód IV „Centrum” Podobwód V „Północ” i jego Placówki:
      Placówka nr 16 Brzóza
      Placówka nr 17 Bobrowniki
      Placówka nr 18 Głowaczów
      Placówka nr 19 Grabów nad Pilicą. Komendantem placówki był Zalewski, zastępcą komendanta Potrzebowski, od stycznia 1940 r. do stycznia 1945 r.
      Placówka nr 20 Trzebień
      Placówka nr 21 Rozniszew

     Komendant (kolejno): „Bażant” (Stefan Mika), od stycznia 1940 r. do czerwca 1942 roku. Następnym komendantem został kpt. „Helena”(Roman Siwek), od lipca 1942 r. do 1944 r. „Helena” był instruktorem i kierownikiem konspiracyjnych kursów podchorążych. Zamieszkał we wsi Wliczowola jako gajowy lasów majątku Trzebień i pełnił swą funkcję do 30 lipca 1944 r. tj. do momentu powstania przyczółka na terenie V rejonu.

     Wszystkie placówki na terenie Obwodu a więc także Grabów n/P, posiadały własne grupy dywersyjne i patrole likwidacyjne. Większość z nich była bardzo aktywna i na przestrzeni lat 1941-1944 przeprowadziła szereg śmiałych akcji. Oto niektóre z nich z terenu gminy Grabów nad Pilicą:

     W lipcu 1943 r. połączone grupy dywersyjne z placówek: Grabów n/P, Głowaczów, Trzebień, zaatakowały na stacji Grabów nad Pilicą żandarmów i granatowych policjantów, przeprowadzających regularne rewizje w pociągach jadących do Warszawy. Rozbrojono cały oddział niemiecki liczący 25 osób, zabierając im broń i umundurowanie. Trzech żandarmów wyróżniających się okrucieństwem wobec ludności polskiej rozstrzelano na miejscu pozostałych puszczono w bieliźnie.

     W sierpniu 1943 r. dwuosobowa grupa dywersyjna z placówki Trzebień w składzie „Janicz”(Antoni Kowalski) i „Jawor”(Stefan Banaszkiewicz) w zorganizowanej zasadzce pod wsią Paprotnia zastrzeliła dwóch żandarmów.

     Prowadzono także działalność antykontyngentową: polegała na zaniżaniu kontyngentów zbożowych i zwierzęcych wydawaniu fałszywych zaświadczeń o realizacji kontyngentów, niszczeniu dokumentacji gminnej. Ważnym etapem walki o niepodległą Polskę była akcja „Burza” i jej przygotowania. Jak przebiegał na terenie Zapilcza, pisze (też regionalista) mgr Wiesław Topór: …Opracowany przez Komendę Obwodu i zatwierdzony przez Okręg plan powstania przewidywał uchwycenie i zabezpieczenie wszystkich mostów na Wiśle i Pilicy. Niszczenie mostów mogło nastąpić tylko na rozkaz KG AK i do tego celu z Anglii dostarczono 1,5 tony plastiku z lontami. Przed przystąpieniem do koncentracji dowódca dywersji w obwodzie Władysław Molenda ps. Grab udał się w połowie czerwca 1944r. do Rejonu „Północ”, aby omówić zadania czekające w akcji „Burza”. Pierwszym etapem była narada z komendantami placówek w Bobrownikach, Brzózie i Głowaczowie u Józefa Oko ps. Wzrok w Ursynowie. Następnie Grab z przewodnikiem Janem Murawskim ps. Wazon udał się w okolice Studzianek, gdzie odbył naradę z kadrą placówek z Grabowa, Magnuszewa i Rozniszewa.

     Już od wiosny 1944r.dowódca Piątego Rejonu „Północ” kapitan Roman Siwek ps. Helena przystąpił do organizowania szóstego batalionu, który miał wchodzić w skład 172 pp AK Obwodu Kozienice. Trzonem batalionu był istniejący oddział partyzancki. Około 10 lipca zmobilizowano trzy pełne kompanie, które w sumie liczyły według różnych danych od 250 do 422 ludzi. Nie wszyscy żołnierze zdążyli dołączyć do zgrupowania, ponieważ przed wyznaczonym terminem zagarnął ich front i zostali ewakuowani za Wisłę. Każda kompania uzbrojona została w trzy piaty, 9 – 12 karabinów maszynowych oraz około trzydziestu pistoletów maszynowych. Zorganizowano również tabor w liczbie 14 parokonnych wozów. Dowódcą pierwszej kompanii został por. Oko Józef ps. Wzrok, drugiej kompanii por. Matysiak Jan ps. Piłat, a trzeciej por. Stefan Banaszkiewicz ps. Jawor. Dnia 17 lipca 1944r. Komenda Obwodu wydała rozkaz operacyjny nr 1/44 zawierający wytyczne na czas trwania Akcji „Burza” . Do pomocy przybył również w połowie lipca silny pluton Armii Krajowej z Warki liczący ok. 50 – 60 żołnierzy pod dowództwem por. Tadeusza Pawlaka ps. „Pęk” .


     W celu uchwycenia mostów w Białobrzegach, Warce i Mniszewie dowództwo Okręgu przysłało oddział majora Lubicza w sile 82 ludzi. Byli oni znakomicie wyszkoleni, posiadali mundury polskie i niemieckie oraz świetnie posługiwali się językiem niemieckim. Swoim zachowaniem, codzienną modlitwą jak i wzorową dyscypliną czy śpiewaniem pieśni patriotycznych wnieśli do partyzantki nowego ducha. Po odwołaniu zadania ze względu na silną koncentrację wojsk niemieckich oddział odmaszerował w Góry Świętokrzyskie .

     W lasach za Cecylówką Mikos Mieczysław i Władysław Grzejszczak wytropili duży oddział nieprzyjaciela składający się z Własowców i Niemców. Kompania Wzroka otoczyła wroga i rozbroiła, a było to tym łatwiejsze, że wśród żołnierzy wermachtu szerzyła się dezercja. Jeńcy ci zostali przez Wojdaka Józefa odprowadzeni w okolice Zwolenia .

     Dwie pozostałe kompanie wraz z plutonem z Warki zaatakowały konwój wroga na szosie Mariampol – Warka. Na skutek zbyt wczesnego otwarcia ognia Niemcy zdążyli oddalić się od miejsca zasadzki. Następnie w ramach zadań burzowych zostały opanowane stacje kolejowe w Dobieszynie, Grabowie nad Pilicą i w Strzyżynie. W zdobyciu stacji Dobieszyn uczestniczył pluton z Magnuszewa . Operacja ta umożliwiła wojskom radzieckim obsadzenie przyczółka, ponieważ Niemcy nie mogli przerzucić w ten rejon swoich jednostek ofensywnych, w tym dywizji Hermann Gering, która musiała atakować od strony Warki . Na wiadomość o wybuchu Powstania Warszawskiego Placówka ursynowska wysłała na pomoc powstaniu pluton strzelecki pod dowództwem Jana Chmielewskiego ps. Młot i drużynę cekaemu pod dowództwem Stanisława Zająca ps. Topola. Oddział ten doszedł do Warki i z uwagi na silne zgrupowanie wojsk niemieckich musiał zawrócić .

     Do spotkania z wojskami radzieckimi doszło 6 sierpnia w leśniczówce Strzyżyna. Drużyna w składzie: Orzeł, Sęp, Igiełka i Wygon oraz czterech Rosjan udała się po wodę i w trakcie zadania została otoczona przez Sowietów. Padło pytanie „kim jesteście?” i Polacy odpowiedzieli im „Polscy partyzanci” . Następnie żołnierze radzieccy zaczęli bić partyzantów rosyjskich i wezwali dowództwo AK. Kapitan Helena w asyście 20 żołnierzy udał się do sztabu 121 D.P. im. Stalina, która stacjonowała w folwarku Studzianki. Narada trwała bardzo długo i żołnierze ochrony się niecierpliwili, bo ich dowódca był już uwięziony w ziemiance. Helenie kazano ściągnąć cały oddział dla rozbrojenia i odesłania do zapasowego batalionu oddziałów Berlinga. W pewnym momencie nastąpiło silne bombardowanie pozycji sowieckich przez lotnictwo niemieckie. Wykorzystując zamieszanie kapitan Helena i towarzyszący mu żołnierze zdołali uciec. Tym wydarzeniem współdziałanie na polu walki z wojskami radzieckimi zakończyło się. O całym incydencie ambasador E. Raczyński w Londynie poinformował ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii A. Edena .

     Sam Roman Siwek popłakał się i poinformował żołnierzy, że Niemcy to jeden wróg , a Sowieci to drugi. Powiedział, że cyt. „ w 1939 r. nie dałem żołnierzy Sowietom i teraz też nie dam”, natomiast Tadeusz Pawlak był skłonny negocjować . Helena dał wolną rękę wszystkim żołnierzom i większość z nich powróciła do domów. Pluton z Warki pomaszerował w kierunku Warszawy, ale pod Grójcem musiał się rozbroić . Oddział liczący około czterdziestu ludzi przeniknął przez front i udał się wraz ze swoim dowódcą w Góry Świętokrzyskie. Zostali oni wcieleni do kompanii por. Ignacego Pisarskiego ps. Maria w I batalionie 172 pp AK pod dowództwem mjra Józefa Pawlaka ps. Brzoza. III batalion, którym miał dowodzić kapitan Helena z uwagi na trudności w uzyskaniu broni został rozwiązany . Rozkaz wymarszu do bitwy o Warszawę o kryptonimie „Zemsta” dowództwo Okręgu wydało 15 sierpnia. Pomimo koncentracji Korpusu „Jodła” z powodu braku broni ciężkiej 27 sierpnia rozkazem „Bora” Komorowskiego marsz na Warszawę został wstrzymany . Na terenie Rejonu „Północ” pozostał jedynie 10 osobowy oddział, który zabezpieczył bunkry oraz schowaną broń.

     Po dalszych przekształceniach organizacyjnych batalion kozienicki wszedł w skład 72 pp AK Ziemi Radomskiej. Dnia 27 sierpnia doszło do starcia pod Ciechostowicami, gdzie Polacy stracili 10 ludzi. Część żołnierzy posądziła kapitana Helenę o tchórzostwo, a ich rozgoryczenie pogłębił fakt wystąpienia z wnioskiem o Krzyż Walecznych dla niego za tą bitwę. Roman Siwek zraniony w swym żołnierskim honorze postanowił udowodnić swoje bohaterstwo i 27 września pod Zakrzowem poderwał żołnierzy do ataku . Świadkiem jego śmierci był lekarz Julian Aleksandrowicz cyt. „ W chwilę potem nasz dowódca – kapitan Helena podniósł rękę dając rozkaz przeciwnatarcia. Wtem ręka opada bezwładnie, a ciało kapitana osuwa się na ziemię. Kula gładko przeszła przez jego czoło. Padł bez jęku. Spod zsuniętej na bok rogatywki wyrósł grzyb krwistego mózgu. Ktoś poderwał nas do ataku. W ciągu dziesięciu minut zostały rozbite plutony żandarmerii niemieckiej. nie było pardonu. Kapitanie Heleno – cześć twej pamięci. ” Po odwołaniu „Burzy” żołnierze partyzanci zostali urlopowani i udali się do swoich domów.

Zbrojne ramię PPR

      Na terenie gminy Grabów nad Pilicą utworzona została także siatka konspiracyjna Gwardii Ludowej. Jedną z akcji jakie przeprowadzili członkowie tej organizacji była potyczka pod Nową Wolą w maju 1943 roku.

      Według Jana Maciejczyka, patrtyzanta Gwardii Ludowej biorącego udział w walce, oddział znajdował się w rozproszeniu a broń ukryta była pod wsią Strzyżyna. Kiedy nastąpiły aresztowania członkowie GL zebrali się aby dokonać odbicia więźniów. Podzielili się na dwie grupy. Jedna znajdowała się w lesie pod wsią Koziołek, druga siedmioosobowa, (w której był Stanisław Lachtara i Jan Maciejczyk) poszła do miejsca ukrycia broni. Po jej pobraniu cała siódemka lasem doszła do szosy. Wtedy to idący na czele Lachtara zauważył jadące z daleka samochody. Domyślił się, że to właśnie jedzie transport z aresztowanymi. Rozkazał więc cofnąć się i zająć dogodne stanowiska bojowe. Gdy niemiecka ciężarówka i samochód osobowy były w zasięgu strzału, partyzanci zaatakowali. Siła ognia GL-owców była niewielka; mieli broń jednostrzałową, a w dodatku nie każdy nabój wystrzelił, gdyż były zawilgocone, leżąc przez jakiś czas w kryjówkach. Samochód wiozący około połowę wcześniej aresztowanych ludzi, mimo wielu trafień odjechał. Możliwe to było z tego powodu, że stanowiska partyzantów pokryte zostały morderczym ogniem z karabinu maszynowego, który znajdował się na samochodzie osobowym, jadącym z tyłu. Lachtara zginął trafiony w głowę. Cały transport odjechał. Więźniowie rozstrzelani zostali gdzieś w okolicy Brzózy. Pozostali zostali rozstrzelani pod Czerwonką. 1)

      Przypadkowym świadkiem tej akcji był Wacław Piwowarczyk: więźniowie jechali w ciężarówce. Przed nią i za nią jechały samochody terenowe. Po wymianie ognia, Niemcy odjechali mając prawdopodobnie jednego zabitego, gdyż przy drodze leżał ludzki mózg. Wacław Piwowarczyk był blisko całego wydarzenia. Jechał wtedy wozem po drzewo. 2)

      Wkrótce później ”Stach Szczerbaty” nawiązał kontakt z Gruzinami, którzy wstąpili do niemieckiej formacji wojskowej i pełnili służbę we wsi Kruszyna koło Radomia.

      W wyniku przeprowadzonej akcji na stronę GL przeszło wielu Gruzinów. 3) W ten sposób oddział rozrósł się do około 120 osób. Uszczuplił się o 1/3 po incydencie pod wsią Helenów, kiedy to maszerując na Brzózę nowi ludzie zgwałcili kobietę. Dowódca zapowiedział, że jeśli im się nie podobają obowiązujące reguły, powinni odejść. Część odeszła. 4)

      Stanisław Parys, wkrótce został ujęty przez gestapo w Białobrzegach, w czasie podróży do szpitala w Warszawie. Według relacji Genowefy Lis, która była aresztowana podczas kwietniowej pacyfikacji dzielnicy Grabów nad Pilicą (i została osadzona w więzieniu radomskiego gestapo) Parysa przewieziono do tego więzienia i konfrontowano z nią. Po krótkim morderczym śledztwie, w bliżej nie ustalonych okolicznościach, został rozstrzelany. 5)

      Miejscem egzekucji Polaków w czasie okupacji był las pod wsią Czerwonka. Okolicznej ludności znane są trzy egzekucje: 1 VII 1943 roku rozstrzelano trzech Polaków, dnia 2VII 1943 roku rozstrzelano 10 osób a dn. 5VII –dziewięć osób.

      Żandarmeria niemiecka stacjonowała w okolicach mostu, nad Pilicą w tzw. ”tartaku”. O okolicznościach aresztowań mieszkańców gminy Grabów opowiada pan Frąckiewicz Antoni. ” ...kiedy utworzyła się partyzantka, Niemcy obstawili wieś i popędzili mężczyzn do Grabowa pod budynek Urzędu Gminy. Było nas tam wielu. Każdy miał sprawdzane dokumenty. Do budynku wprowadzano nas pojedynczo i bijąc przesłuchiwano w sprawie partyzantki. Mnie zwolnili ale kilkunastu załadowano na samochody i wywieziono w kierunku Warki. Nie wolno nam było patrzeć kto jest wywożony. Ich prowiant, przynoszony wcześniej przez rodziny, w momencie załadunku był wyrzucany na ziemię. Widocznie wiedzieli, że już im się nie przyda”.


1) Relacja Jana Maciejczyka z VI 1999 r.
2) Relacja Wacława Piwowarczyka z V 1999 r.
3) S. Skwarek j.w, s. 89
4) Relacja Jana Maciejczyka z VI 1999 r
5) S. Skwarek j.w, s. 156
www.000webhost.com
Ostatnia aktualizacja strony: 2017/05/8Kopiowanie materiałów jedynie za zgodą autora!Created by: Hubertus